Skąpiec w wersji polskiej

      Larum grają narodzie, larum, bo jesteś bogaty, a nie kupujesz, jak nie kupujesz to nie ma po co robić, jak nie ma po co robić to i ludzie do roboty nie potrzebni. Apokalipsa jeszcze straszniejsza, bo nie kupujesz mimo że się bogacisz nieustająco. Skąpiec z Ciebie Polaku, skąpiec, narzekacz i chytrus, wszak średnio zarabiasz około 4 tysi, więc jak już nic nie kupując masz wkładać kij w szprych polskiej gospodarki to chociaż kij i szprychy byś kupił.

     Tyle propaganda i próby zakłamania rzeczywistości. Teraz kilka słów prawdy, aby co poniektórym otworzyły się oczy na temat polskiego skąpstwa. Normalna płaca w Polsce oscyluje w okolicach 2000 zł, a i ten kto tyle zarabia cieszy się niebotycznie, bo multum jest przypadków, że polski pracownik najniższej krajowej nie wyciąga, a że wstydzi się czasem do tego przyznać to wymyśla bajdy o tym jak to jego szef mu płaci drugie tyle pod stołem. Jeśli do tego zjawiska dodamy prace oferowane przez agencje pracy tymczasowej podpisujące z pracownikiem umowy co dwa tygodnie to dopełnia nam się rzeczywisty obraz tego skąpstwa. Nie chcę by mi tutaj zarzucano, że cokolwiek przekłamuję w drugą stronę dlatego w dalszej części artykułu posłużę się jednak wspomnianą wyżej średnią. Załóżmy, że oto dzwoni do mnie gościu z gazety i proponuje mi za pisanie tekstów u niego 4 tysie (no co pomarzyć nie wolno?????). Oczywiście na łapę dostaje około trzech, bo muszę uczestniczyć w budowaniu pięknych siedzib dla ZUS-u (dla picu się to nazywa oszczędzanie na emeryturę), kupowaniu limuzyn dla urzędasów z NfZ (darmowa służba zdrowia hihihi), wyremontować rzęcha (co byłoby dużo tańsze, gdyby nie waty, sraty i inne akcyzy). Waty, sraty z nawiasu biorą się stąd, że trza też za pośrednictwem państwa naszego krzyżykowego zainwestować w swoje zbawienie, bo przecież takie 16 milionów na bazylikę to nie w kij dmuchał i skądś to trzeba wziąć. Zrobić opłaty za prąd, gaz, mieszkanie czynsz + wynajem (w tym wg niektórych mądrusiów oznakę niebywałego bogactwa jaką jest 2 giga internetu za 30 złociszy z firmy co to ta fajna blondyna reklamuje).  Zostaje tysiąc złotych, no może czasem z lekką górką, bo nie zawsze rzęch się psuje a i opłaty nieraz są mniejsze. Pocieszam się tym, że na emeryturze z ZUS będę się wylegiwał pod palmami. Bardzo atrakcyjna i zadowolona ze swej pracy pani doktor wyleczy mnie  fachowo jak zapadnę na morderczy katar (nie mylić z reprezentacją Kataru w szczypiorniaka, bo mało w tym Katarze prawdziwych zakatarzonych) i że po śmierci pójdę do raju, w którym to święty JP2 powie: „Synu choć na kremówki”. Pokrzepiony takimi wizjami, że i sam Prezydent Europy swojego czasu tyle nie naobiecywał idę na zakupy i kupuję żarełko co któryś tam dzień. Zostaje mi około 5 stówek. Z tego jeszcze 1000 złotych powinienem oszczędzać samodzielnie na swoją emeryturę, bo ZUS mi za niskie palmy oferuje, ja wolę wyższe a i na stare lata pocieszyć oko skąpo odzianymi paniami by się zdało, a w wieku 67+ to już się wiąże jednak z kosztami. Nie mam kredytu Bóg wie na co i nie muszę bulić co miesiąc odpowiedniej kwoty do banku i na szczęście jestem zdrowy jak koń, bo za wyleczenie czegoś gorszego niż katar w okresie krótszym niż jedno życie też trzeba zdrowo zabulić. I taki ja mam sobie kupować co dwa lata auta, co pól roku telewizor i inne pierdółki, aby rodacy moi mogli w szerszej masie dostąpić zaszczytu zapindalania w strefach ekonomicznych za 1500 zł i aby różne medialne tłuki mogli się dziwić, czemu nie kupują skoro się bogacą.

Autor: Maniek