„Obrońcy życia” – a życie…

10.09.2015

Dzisiaj Sejm RP zajmuje się obywatelskim projektem ustawy o zmianie ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego oraz warunkach dopuszczalności przerywania ciąży oraz niektórych innych ustaw. 

Ciąża

Sam fakt wałkowania po raz kolejny tego samego problemu, który na zasadzie kompromisu w jakiś sposób został już dawno rozwiązany jest cokolwiek nie na miejscu wobec zagrożeń i problemów przed którymi stanęła Polska. Skoro jednak już projekt się pojawił przyjrzyjmy mu się bliżej.

W Polsce, co podkreślę, aborcja jest zakazana. Wyjątkowo tylko możliwa, w ściśle sprecyzowanych przypadkach.

1)    Ciężkie i nieodwracalne upośledzenie płodu albo nieuleczalna choroba zagrażająca jego życiu.

2)    Gdy ciąża zagraża życiu matki lub spowoduje u niej znaczną utratę zdrowia

3)    Gdy ciąża jest wynikiem gwałtu.

Nowy projekt zakłada, że wykreślone zostaną przepisy, mówiące o przypadkach dopuszczalności przerwania ciąży oraz te mówiące o dostępie do badań prenatalnych. Jednym słowem, postępu medycyny w zakresie badań prenatalnych, w Polsce nie bierzemy pod uwagę. Dla tzw. „obrońców życia” nie ważne jest czy płód jest uszkodzony, czy jest dotknięty wadami genetycznymi. Mają w głębokim poważaniu prawdę o tym, że wiedza o uszkodzeniu płodu, chorobie genetycznej pozwala na podjęcie działań przez lekarzy już w czasie ciąży – choćby po to żeby zwiększyć szansę urodzenia się dziecka żywego czy też aby podjąć leczenie już w czasie ciąży. Rozwój medycyny spowodował, że już na etapie ciąży wiele problemów można rozwiązać jeśli odpowiednio się je zdiagnozuje. Niestety to już „obrońców życia” nie obchodzi zupełnie… Rodzice o tym czy dziecko jest zdrowe czy nie dowiedzą się po porodzie, jeśli uda się – pomimo nieświadomości i nie podjęcia działań pozwalających ciążę donosić – dziecko urodzić. Wynika z tego jasno, że „obrońcy życia” tak naprawdę mają to życie w dupie – dla nich liczy się tylko zakaz aborcji jako taki…

Idźmy dalej

Projekt ustawy powinien zawierać uzasadnienie, a w nim także obowiązkowo przewidywane skutki finansowe wprowadzenia takiej ustawy w życie. Zgłaszający projekt wpisali: „Projekt nie pociąga za sobą bezpośrednich skutków finansowych”. Problemu ochrony zdrowia i leczenia płodu wnioskodawcy się pozbyli – zakazując w ogóle przeprowadzenie badań prenatalnych. Jednak czy brak skutków finansowych oznacza, że wnioskodawcy nie przewidują też pomocy państwa w opiece nad dzieckiem, które urodzi się nieuleczalnie chore bądź ciężko upośledzone? Jak można mówić o ochronie życia, kiedy wyeliminowuje się badania prenatalne i możliwość podjęcia ratowania zdrowia i życia już w trakcie trwania ciąży i gdy nie uwzględnia się pomocy państwa w leczeniu i opiece nad już urodzonym chorym dzieckiem? Dla mnie to niespotykana wręcz hipokryzja.

Niestety dla większości tzw. „obrońców życia” żadne argumenty nie są wystarczające. Pomijając już całą wykazaną tu niedoskonałość zgłoszonej ustawy – nie wyobrażam sobie zmuszać do urodzenia dziecka, zgwałconą przez pedofila 12- czy nawet 15-latkę. Nastolatka, która w wyniku gwałtu zaszła w ciążę może być ofiarą podwójnie. Po pierwsze, co chyba dla wszystkich oczywiste – sam gwałt. Po drugie, zmuszanie do ciąży będącej wynikiem gwałtu, pogłębia straszną traumę. Na szczęście takie przypadki są nieliczne.

Reasumując – Ta ustawa to paranoja jakaś cofająca nasze społeczeństwo w czasy niemalże średniowieczne. Miejmy nadzieję, że sejm ją odrzuci.

1 Komentarz

  1. Na szczęście Sejm odrzucił projekt w pierwszym czytaniu. Debata sejmowa na ten temat poniżej krytyki. Większość z tzw „reprezentantów Narodu” nadaje się jedynie do wymiany – żadna szanująca się firma nie chciałaby mieć takich „przedstawicieli” i już dawno wylecieli by na zbity pysk… Pomyślcie o tym