Zamach na Trybunał – krzyczą zamachowcy

Nie byłoby prawdopodobnie dzisiejszej afery z Trybunałem Konstytucyjnym, gdyby nie zmiana ustawy o TK, która weszła w życie 30 sierpnia 2015 r., a złożona w Sejmie została przez prezydenta Bronisława Komorowskiego.

trybunał-konstytucyjny

Nowelizacja ustawy o TK wprowadzona przez PO budziła wiele wątpliwości. Prawo, wedle którego „grupka prawników” mogła unieważnić wybór najwyższego urzędnika przez stwierdzanie niezdolności Prezydenta RP do sprawowania urzędu, mogło okazać się „wytrychem” do przygotowywania gruntu pod zamach stanu…

Drastycznie obniżono również wymagania co do kandydatów na sędziów TK. Wcześniej kandydat na sędziego Trybunału Konstytucyjnego musiał posiadać tytuł przynajmniej doktora habilitowanego lub dziesięć lat praktyki prawniczej. Przepisy nowelizacji wprowadzonej przez PO zakładały jedynie zajmowania przez 10 lat stanowisk w instytucjach publicznych związanych z tworzeniem lub stosowaniem prawa. W związku z tym nawet posłowie, którzy posiadają tytuł magistra prawa mogli by znaleźć się w Trybunale.

W świetle ustawy PO-PSL o Trybunale Konstytucyjnym 5 sędziów wybranych zostało jeszcze za ich rządów mimo tego, że tylko trzem sędziom kadencja kończyła się przed wyborami parlamentarnymi. Wychodzi na to że ekipa PO-PSL mówiąc kolokwialnie chciała mieć piątkę „swoich” prawników w TK już po zmianie władzy..

Pełny tekst nowelizacji dostępny tutaj:  
http://orka.sejm.gov.pl/Druki7ka.nsf/0/699F4137C13BF1E7C1257BB1004B2874/%24File/1590.pdf

Ta nowelizacja niewątpliwie była „zamachem” na Trybunał. Na protesty posła Wojciecha Szaramy z PiS szef sejmowej podkomisji Robert Kropiwnicki z PO odpowiadał wówczas: „Proszę się nie bać, dla wszystkich wystarczy”. Stołków w Trybunale, rzecz jasna. 

Najwyraźniej jednak nie wystarczyło, bo PiS po dojściu do władzy natychmiast ogłosił, że zmienia ustawę o TK. 

Gdyby PiS powołał na nowo tylko dwóch „grudniowych” sędziów, z których wyborem pospieszyła się PO, nie byłoby sprawy. Rzecz w tym, że wytnie też „listopadową” trójkę, a przy okazji - wprowadzając kadencyjność prezesów – odwoła prezesa i wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego. Samą kadencyjność prezesów, wzorem Sądu Najwyższego można jakoś uzasadnić. Twierdzenie jednak, że kadencja trzech nowych sędziów (tym którzy zostali powołani w miejsce sędziów, których kadencja skończyła się w listopadzie) musi wygasnąć, bo nie zostali zaprzysiężeni, to już jest grube nadużycie. Wszak to prezydent Andrzej Duda nie dał im szansy na złożenie przysięgi. 

Reasumując – Jeden z najważniejszych organów w państwie traktowany jest niestety jako kolejne „pole” PO-PiS-owej wojny. Obawiam się, że PiS pod płaszczykiem „naprawy” tego co niewątpliwie spieprzyła PO chce po prostu zrobić to samo co zrobiło PO czyli „przejąć kontrolę” nad Trybunałem Konstytucyjnym. Przekonamy się o tym poznając nazwiska nowych sędziów oraz gdy dowiemy się kto zostanie prezesem TK…

W tym kontekście niełatwa jest rola posłów Kukiz’15, którzy poparli nowelizację ustawy o TK proponowaną przez PiS. Rozumiem przesłanki, które nimi powodowały czyli chęć naprawy Rzeczypospolitej i jak to ujęli „reformę głównego hamulcowego” przemian w Polsce. Mam nadzieję jak zawsze, że wiedzą co robią i będą patrzeć na „ręce” PiS-owi przy wprowadzaniu tej ustawy w życie. Tak czy siak moim zdaniem Kukiz’15 nie miał wyjścia i musiał poprzeć ustawę PiS-u o Trybunale Konstytucyjnym, choćby dlatego, że zależy mu na zmianach…

Współautor bloga „Nasza Prawda” ma nieco inne zapatrywanie na udział posłów Kukiz’15 w uchwaleniu ustawy o TK i zamieścił je w artykule: „O porządkach zdanie odrębne”