Sto dni rządu – czyli baśń stu i jednej nocy

25.02.2016

Już sam skład nowego gabinetu wywołał sporą dyskusję – do rządu wrócili ludzie tacy jak Ziobro, Kamiński czy Szyszko, którzy w czasach IV RP (2005 -2007) nie pozostawili po sobie dobrego wrażenia. Nie będę jednak przypominał czym zasłynęli poszczególni ministrowie w czasach IV RP (zainteresowanych odsyłam do artykułu – „Rząd nasz prawy i sprawiedliwy”)

Skupmy się więc na działaniach obecnego gabinetu wraz z ich zapleczem parlamentarnym i zacznijmy jak to powiedział klasyk od „plusów dodatnich”

Ustawa o tzw „podmiotach chronionych” 

energetyka

Firmy zajmujące się: przesyłem gazu, wydobyciem i przerobem rud metali wykorzystywanych w materiałach wybuchowych czy produkujących ren – znalazły się w katalogu branż, które mają być chronione przed wrogim przejęciem.

Ustawa precyzuje warunki jakie muszą być spełnione, by można było wpisać konkretną spółkę na listę podmiotów chronionych. Przede wszystkim musi ona prowadzić działalność w jednej z branż tj. wytwarzanie energii elektrycznej, paliw płynnych, dystrybucja paliw i prądu, magazynowanie paliw, produkcja chemiczna, produkcja i dystrybucja uzbrojenia oraz materiałów wybuchowych, a także  telekomunikacja. Dotychczasowa ustawa nie obejmowała takich przedmiotów działalności jak produkcja renu czy wydobywanie i przerób rud metali  wykorzystywanych do wytwarzania materiałów wybuchowych, broni i amunicji oraz wyrobów i technologii o przeznaczeniu wojskowym lub policyjnym. Brak tych branż, uniemożliwiał objęcie ochroną podmiotów, od których zależy bezpieczeństwo dostaw komponentów w łańcuchu produkcyjnym uzbrojenia i sprzętu wojskowego, a także różnego rodzaju amunicji i środków bojowych. Nowe prawo rozszerza także katalog o firmy, które zajmują się przesyłem paliw gazowych.

Jest to jedna z dwóch ustaw, które PiS-owi się udały i co do których nie mam żadnych zastrzeżeń. Firmy z wyżej wymienionych branż powinny być objęte ochroną przed wrogim przejęciem, gdyż stanowią one gwarancję naszego bezpieczeństwa, w tym bezpieczeństwa energetycznego.

Nowelizacja ustawy o systemie oświaty

edukacja

Najważniejsze zmiany dotyczą:

Obowiązek szkolny dla dzieci 7–letnich i prawo do edukacji szkolnej dla 6-latków

Zgodnie z ustawą, od roku szkolnego 2016/2017 obowiązkiem szkolnym będą objęte dzieci od 7 roku życia. Dziecko 6-letnie będzie miało prawo do rozpoczęcia nauki w pierwszej klasie szkoły podstawowej o ile korzystało z wychowania przedszkolnego w roku szkolnym poprzedzającym rok szkolny, w którym ma rozpocząć naukę w szkole. Jeśli dziecko 6–letnie nie uczęszczało do przedszkola, rodzice również będą mogli zapisać je do pierwszej klasy. W takim przypadku niezbędna jednak będzie opinia z poradni psychologiczno – pedagogicznej o możliwości rozpoczęcia nauki w szkole podstawowej.

Ponowne zapisanie dziecka do klasy I lub II

Rodzice, których dzieci poszły do szkoły jako sześciolatki i natrafiły na problemy adaptacyjne i trudności w szkole, wnosili o wprowadzenie rozwiązań, które złagodziłyby proces wcześniejszego objęcia ich dzieci obowiązkiem szkolnym. Dlatego wprowadzono w ustawie przepisy przejściowe odnoszące się do roku szkolnego 2015/2016 oraz 2016/2017.

– Dzieci urodzone w 2009 r., które są już w szkole w roku szkolnym 2015/2016, będą mogły na wniosek rodziców – kontynuować naukę w pierwszej klasie szkoły podstawowej w roku szkolnym 2016/2017. Rodzic musi złożyć stosowny wniosek do dyrektora szkoły do 31 marca 2016 r. Dziecko nie będzie podlegało klasyfikacji rocznej, a tym samym promowaniu do klasy drugiej; jeżeli rodzice zdecydują, że ich dziecko będzie kontynuować naukę w klasie pierwszej w szkole, do której uczęszcza, wobec tego dziecka nie będzie przeprowadzane postępowanie rekrutacyjne.

– Dzieci urodzone w I połowie 2008 r., które w roku szkolnym 2015/2016 chodzą do klasy II szkoły podstawowej, na wniosek rodziców, złożony do 31 marca 2016 r., będą mogły – w roku szkolnym 2016/2017 kontynuować naukę w klasie II.

Uczniowie ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi

Dzieciom, które mają orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego będzie można odroczyć obowiązek szkolny, jednak nie dłużej niż do końca roku szkolnego w tym roku kalendarzowym, w którym dziecko kończy 9 lat. W tym przypadku dziecko będzie kontynuowało przygotowanie przedszkolne.

Wychowanie przedszkolne

Od 1 września 2016 r. obowiązkiem przedszkolnym będą objęte dzieci 6-letnie. Natomiast wszystkie dzieci 4- i 5-letnie mają mieć zapewnione miejsce realizacji wychowania przedszkolnego, a od 1 września 2017 r., także dzieci 3-letnie. Prawo do wychowania przedszkolnego oznacza, że samorząd musi je zapewnić dziecku, jeśli o to wystąpią rodzice.

Wybór kuratora oświaty

Kurator oświaty będzie powoływany i odwoływany przez ministra edukacji w drodze konkursu ogłoszonego przez wojewodę. Na wniosek kuratora oświaty i po zasięgnięciu opinii wojewody, minister edukacji będzie powoływał i odwoływał wicekuratorów oświaty.

Wzmocnienie roli kuratora oświaty

Przywrócona została kontrola kuratorów oświaty nad działaniami samorządów w kształtowaniu sieci szkół i przedszkoli. Ustalenie przez radę gminy sieci publicznych przedszkoli, oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych i innych form wychowania przedszkolnego będzie możliwe po uzyskaniu pozytywnej opinii kuratora oświaty. Także decyzja o likwidacji lub przekształceniu przedszkola, szkoły lub placówki prowadzonej przez samorząd będzie zależała od uzyskania pozytywnej opinii organu sprawującego nadzór pedagogiczny.

Jest to druga a zarazem ostatnia ustawa, którą moim zdaniem PiS należycie przygotował. Zmiana ta pozostawia wybór rodzicom co do momentu rozpoczęcia edukacji przez dzieci. Nowelizacja powinna też w znacznym stopniu ukrócić dowolność decydowania przez samorządy, które szkoły zamykać a które nie – oczywiście wszystko zależeć będzie od kompetencji i dobrej woli kuratorów oświaty powołanych przez ministra. Oświata wymaga jeszcze wielu zmian ale moim skromnym zdaniem zmiany wprowadzone przez PiS to krok w dobrym kierunku. Szczegółową ocenę pozostawiam jednak rodzicom dzieci, których te zmiany dotyczą.

500+

500

Program „Rodzina 500 plus” to nowe, rządowe wsparcie dla polskich rodzin. Główne cele programu to „pomoc rodzicom w wychowywaniu dzieci oraz odwrócenie negatywnego trendu demograficznego w Polsce”. 

Program zakłada przyznanie nieopodatkowanej kwoty 500 zł (netto) miesięcznie na każde drugie i kolejne dziecko, bez dodatkowych warunków. Świadczenie 500 zł na drugie i kolejne dziecko będzie wypłacane rodzicom i opiekunom co miesiąc, do ukończenia przez dziecko 18 lat. Górny próg dochodowy nie będzie obowiązywał na drugie dziecko, więc finansowe wsparcie na drugie dziecko otrzyma każda rodzina, nie zależnie od wysokości zarobków.

Górny próg dochodowy będzie obowiązywał natomiast na pierwsze dziecko: 800 zł netto na osobę w rodzinie oraz 1200 zł netto na osobę w rodzinie z niepełnosprawnym dzieckiem. To kryterium trzeba potwierdzić co roku – corocznie trzeba złożyć zaświadczenie o dochodach. Jeśli rodzicom z jednym dzieckiem, których dochód przekracza 800 zł, urodzi się drugie dziecko i dochód spadnie poniżej 800 zł na osobę, będzie im przysługiwało wsparcie na dwoje dzieci, do ukończenia przez nie 18 roku życia.

Kwota 500 zł nie będzie wliczana do dochodu, przy ustalaniu innych świadczeń, m.in. rodzinnego, alimentacyjnego, czy zasiłku z pomocy społecznej – to jest niewątpliwie słuszne rozwiązanie gdyż dzięki niemu rodziny korzystające z programu 500+ nie stracą prawa do innych należnych im świadczeń. 

Trzeba zaznaczyć, że chyba pierwszy raz w 26 letniej historii „wolnej Polski”, państwo na poważnie postanowiło wspomóc rodziny z dziećmi. Między bajki należy jednak włożyć założenia rządu, że 500+ odwróci „negatywny trend demograficzny” – do tego potrzeba wielu systemowych zmian od systemu podatkowego, poprzez stabilizację zatrudnienia aż po dostępność mieszkań dla młodych rodzin. Oczywiście wielu rodzinom 500 zł. pomoże związać koniec z końcem, jednak ten sam efekt można było osiągnąć także innymi sposobami – mniej kosztownymi dla państwa (mówił o nich choćby Kukiz’15). Skoro zdecydowano się na taką formę wsparcia polskich rodzin, to trzeba było zadbać przynajmniej by pomoc trafiła do wszystkich potrzebujących – z programu wyeliminowano np. samotnych rodziców z jednym dzieckiem, którzy mają „pecha” zarabiać 2 tys. zł. Nie przekonują mnie tłumaczenia, że wprowadzenie np. górnego limitu dochodów dla wszystkich rodzin zwiększyło by zdecydowanie koszty obsługi programu i wymusiło zatrudnienie tysięcy nowych urzędników. W Polsce mamy około 500 tys. urzędników na różnych szczeblach administracji i naprawdę wystarczyła by lepsza organizacja ich pracy i przesunięcia niektórych obowiązków żeby również z weryfikacją dochodów rodzin sobie spokojnie ta „armia” poradziła. Zaoszczędzone na bogatszych rodzinach pieniądze można by wtedy przeznaczyć na zwiększenie kryterium dochodowego świadczenia 500+ na pierwsze dziecko. Apel ministra aby bogatsi sami rezygnowali ze wsparcia oraz dobre rady pani minister aby samotni rodzice „postarali się” o drugie dziecko to dostaną pieniądze – łaskawie pominę milczeniem… Reasumując – słuszne z założenia wsparcie polskich rodzin, które wielu rodzinom naprawdę pomoże (i za to plus dla PiS-u) – można było wprowadzić lepiej nie wykluczając niektórych rodzin naprawdę wsparcia potrzebujących…

Sprawa Trybunału Konstytucyjnego.

trybunał-konstytucyjny

Jak pisałem w artykule „Zamach na TK krzyczą zamachowcy” cała sprawa zaczęła się w czerwcu nowelizacją ustawy o TK autorstwa PO-PSL. Wtedy to powołano 5 nowych sędziów TK mimo tego, że tylko trzem kończyła się kadencja za czasów poprzedniego sejmu. Niestety PiS pod płaszczykiem „naprawy” tego co niewątpliwie spieprzyła PO wprowadził jeszcze większy bałagan i doprowadził właściwie do paraliżu Trybunału Konstytucyjnego. Wszystko byłoby w porządku gdyby PiS powołał dwóch sędziów, których niesłusznie i niezgodnie z konstytucją powołała w poprzedniej kadencji sejmu koalicja PO-PSL i spokojnie czekał na koniec kadencji kolejnych celem ich wymiany. Jednak PiS, w myśl zasady „Teraz Kurwa My!” powołał także 5 sędziów, których prezydent natychmiast zaprzysiągł. W ten oto sposób zamiast 15 sędziów mamy 18, z czego trzech wbrew zaleceniom TK nie zaprzysiągł A. Duda. Pomijając cały spór konstytucyjny i ocenę działań prezydenta fakt pozostaje faktem, że TK praktycznie nie jest w stanie działać… Jeżeli o to chodziło PiS-owi to gratuluję skuteczności.

Tzw „mała ustawa medialna”.

Kurski

Niestety, wbrew zapowiedziom o odpolitycznieniu mediów publicznych, PiS zawłaszczył media publiczne dla siebie. Jak to słusznie skomentował Paweł Kukiz – nastąpiła zmiana rządowej telewizji PO na rządową telewizję PiS. Z „dobrej zmiany” w mediach pozostała tylko wymiana ich kolesi na swoich kolesi…

Oto najważniejsze punkty tak zwanej „małej ustawy medialnej” PiS. Nowela skupia się na zasadach wyboru władz TVP i Polskiego Radia:

- Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie zajmuje się już powoływaniem i odwoływaniem zarządów oraz rad nadzorczych publicznych mediów.

- Za powoływanie i odwoływanie zarządów oraz rad nadzorczych publicznych mediów odpowiada minister skarbu państwa.

- Znikł zapis, że zmiana statutu spółek medialnych wymaga zgody KRRiT.

- Znikł zapis o kadencyjności zarządów i rad nadzorczych.

- Do 3 osób ograniczono liczebność rad nadzorczych spółek publicznej radiofonii i telewizji.

- Z dniem wejścia w życie ustawy, wygasły mandaty dotychczasowych członków zarządów i rad nadzorczych spółek „Telewizja Polska – Spółka Akcyjna” i „Polskie Radio – Spółka Akcyjna”.

Ustawa o Służbie Cywilnej

Sluzba Cywilna

Stanowiska tracą wszyscy dyrektorzy i ich zastępcy w ministerstwach, urzędach wojewódzkich i innych instytucjach podległych rządowi. Koniec z obsadzaniem wyższych stanowisk w służbie cywilnej w drodze konkursu. O zatrudnieniu będzie mógł decydować minister czy wojewoda.

● Szefa służby cywilnej będzie powoływał premier. Bez żadnych ograniczeń. Równie swobodnie będzie mógł go odwołać Ponadto nie będzie konieczne konsultowanie odwołania z Radą Służby Cywilnej.

● Kandydat na szefa służby cywilnej nie będzie objęty warunkiem braku przynależności do partii politycznych w ostatnich pięciu latach. Nie musi być też urzędnikiem mianowanym. Nie wymaga się od niego posiadania pięcioletniego doświadczenia na stanowisku kierowniczym w administracji rządowej lub siedmioletniego doświadczenia w jednostkach sektora finansów publicznych.

● Osoby na stanowiska dyrektorów i ich zastępców nie będą już wybierane w trybie otwartego i konkurencyjnego naboru. Zastąpi go powołanie na zasadach kodeksu pracy. Uzasadnienie: „stanowiska kierownicze są szczególnie związane z wykonywaniem polityki rządu oraz zapewnieniem sprawnego administrowania i zarządzania kadrami”.

● Dyrektora generalnego ma powoływać i odwoływać bezpośrednio szef urzędu lub – na jego wniosek – szef służby cywilnej (o ostatecznym rozwiązaniu zdecyduje premier). Rada Służby Cywilnej nie będzie już monitorować naboru na stanowiska dyrektorskie.

● Osoby na stanowiskach dyrektorskich nie zostaną objęte zakazem przynależności do partii politycznych. Nie będą także podlegały ocenie okresowej ani odbywały obowiązkowej służby przygotowawczej.

● Dyrektorem będzie mogła zostać osoba, która nie ma doświadczenia w budżetówce, w tym na stanowiskach kierowniczych. Otrzyma jednak specjalny dodatek funkcyjny.

● Szef urzędu będzie miał możliwość powoływania na stanowiska dyrektorskie spośród pracowników lub urzędników mianowanych w służbie cywilnej. Przy czym po powołaniu otrzymają oni bezpłatny urlop na dotychczasowym stanowisku.

Szef urzędu będzie mógł przenieść na inne miejsce pracy urzędników mianowanych, którzy obecnie pełnią kierownicze funkcje, a nie znajdą się w gronie osób zaufanych.

Zlikwidowana została ponadto dotychczasowa Rada Służby Cywilnej, przy premierze powstać ma natomiast Rada Służby Publicznej. Rada ta będzie powoływana przez premiera. Ich kadencja trwać ma 4 lata i mają pełnić swoją funkcję społecznie. Szef rządu ma powoływać przewodniczącego i wiceprzewodniczącego rady. Funkcjonująca dotychczas Rada Służby Cywilnej liczyła 15 członków. Premier powoływał 8 członków rady spośród osób, które spełniały ustawowe kryteria konieczne dla pracy w służbie cywilnej, a ponadto, na wniosek klubów parlamentarnych, 7 członków rady reprezentujących wszystkie kluby parlamentarne spośród posłów, senatorów lub osób niebędących parlamentarzystami. Premier powoływał przewodniczącego rady, a sama rada wybierała wiceprzewodniczącego.

Nowelizacja wprowadza też zmiany w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych. Zgodnie z nimi prezesa ZUS ma powoływać premier, na wniosek ministra właściwego do spraw zabezpieczenia społecznego, złożony po zasięgnięciu opinii Rady Nadzorczej Zakładu. Dotąd premier powoływał prezesa ZUS na wniosek ministra spośród osób wyłonionych w drodze otwartego i konkurencyjnego naboru.

Jak widać zmiany sprowadzają się do zwolnienia osób zajmujących wyższe stanowiska w SC i zatrudnienia w ich miejsce „swoich” pracowników, niekoniecznie posiadających doświadczenie w administracji. Być może konkursy w Służbie Cywilnej okazywały się czasem „fikcją” i należało ten system naprawić i dopilnować jawności. Po zmianach PiS-u jednak o jakichkolwiek nawet pozorach apolityczności SC możemy zapomnieć już na dobre.

Ustawa o policji i innych służbach

inwigilacja

Ustawa o Policji to bomba. którą PO podrzuciła, a PiS zdetonował

Reforma robiona dosłownie na ostatnią chwilę – dużo w tym winy PO. Już wcześniej w Polsce funkcjonowały przepisy dotyczące dostępu do billingów, które zostały unieważnione przez Trybunał Konstytucyjny. Trybunał dał dużo czasu na zmianę przepisów. Rząd PO ignorował sprawę, a pod koniec kadencji przygotował szybki i lichy projekt, który nie przeszedł. Nowe przepisy trzeba było stworzyć szybko, w przeciwnym wypadku służby straciłyby uprawnienia sięgania po dane. Z drugiej jednak strony PiS przegłosował ustawę, która nie tylko nie poprawia niczego a wręcz pogarsza sytuację. Można nawet powiedzieć że „legalizuje inwigilację”.

Zgodnie z ustawą kontrola operacyjna polegać ma na: podsłuchu, podglądzie osób w pomieszczeniach, środkach transportu lub miejscach innych niż publiczne, kontroli korespondencji (w tym elektronicznej), kontroli przesyłek, uzyskiwaniu danych z informatycznych nośników, telekomunikacyjnych urządzeń końcowych, systemów informatycznych i teleinformatycznych. Daje służbom możliwość pozyskiwania oznaczeń identyfikacyjnych użytkowników, oznaczeń identyfikujących zakończenie sieci, informacje o rozpoczynaniu i zakończeniu korzystania z usługi. Wcześniej ten przepis wspominał jedynie o uzyskiwaniu danych telekomunikacyjnych. Ustawa znosi obowiązek uzyskania zgody na śledzenie za pomocą GPS. PiS wyrzucił też przepisy dotyczące niszczenia materiałów z kontroli operacyjnej niezawierających informacji istotnych dla śledztwa. To niestety może sprzyjać zbieraniu tzw. haków. Obrońcy PiS powiedzą, że przecież chodzi o nasze bezpieczeństwo, że uczciwi nie mają się czego obawiać. Nawet jeśli tak, to trzeba mieć świadomość, że ustalono zasady bezpieczeństwa ingerujące w prawa podstawowe obywateli, oraz świadomość tego kto będzie decydował czy jesteśmy uczciwi czy nie. Służby miewają tendencję do ułatwiania sobie roboty przez dość swobodną interpretację przepisów a kierują nimi osoby, które w przeszłości zasłynęły właśnie z pozaprawnych operacji. Antoni Macierewicz i Mariusz Kamiński mają nawet na koncie sądowe wyroki w tej materii (tego ostatniego musiał ratować „uniewinnieniem” sam prezydent). Dlatego prawdopodobieństwo, że funkcjonariusze zechcą wykorzystywać uchwalone przez partyjnych kolegów przepisy do swoich celów, znacząco wzrasta…

Faktem jest, że PO dała PiS-owi pretekst do przepchania nowelizacji w trybie pilnym. To rząd PO przez długi czas nie reagował na wyrok Trybunału w sprawie dostępu do billingów – czas mijał a wszyscy mieli „ważniejsze” sprawy… Zastanawiam się, czy PO specjalnie nie zwlekała z tą sprawą, aby podrzucić ją PiS-owi. Może i brzmi to jak spiskowa teoria dziejów ale PO – nie załatwiając tej sprawy przed wyborami – sprawiła, że PiS dostał do załatwienia sprawę 1) kontrowersyjną i 2) niecierpiącą zwłoki. To taka polityczna bomba. Czy naprawdę mogliśmy się spodziewać po PiS, że szybko przygotuje rozsądny projekt o służbach? Nie ma to już oczywiście żadnego znaczenia - złe prawo uderza w obywateli, a winę za stworzenie tego prawa ponoszą dwie ekipy rządzące – poprzednia i obecna. 

Na koniec tego tematu – Dowcip na czasie:

„Do prezesa Kaczyńskiego podszedł „przeciętny” obywatel i zwrócił się do niego w następujący sposób:

Panie Prezesie! Boję się trochę tego, co chcecie zrobić z internetem. Boję się o wolność słowa! Kiedyś, jak rządziło SLD, to mogłem spokojnie usiąść i napisać w internecie że Leszek Miller to Ch*j. Później rządziło PO. Kiedy się denerwowałem na to, co robią, to siadałem i spokojnie mogłem napisać, że Donald Tusk to Ch*j! A teraz boję się, że nie będę mógł tak robić!

Po tych słowach prezes się uśmiechnął i rzekł: ależ proszę Pana! Proszę się nic nie bać! Nawet po wprowadzeniu tej ustawy dalej będzie mógł Pan pisać, że Donald Tusk to Ch*j!”  ;-) 

Sprawa kolejna – Prokuratura

Ziobro szefem wszystkich prokuratorów…

ziobro-prokurator

Ustawa o prokuraturze przewiduje między innymi połączenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.

Ustawa poza połączeniem funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego dokonuje też innych zmian. W miejsce Prokuratury Generalnej powołuje Prokuraturę Krajową, w miejsce prokuratur apelacyjnych – prokuratury regionalne. Ustawa zakłada też likwidację prokuratury wojskowej i znosi kadencyjność funkcji kierowniczych. Przewiduje, że z dniem wejścia w życie ustawy wygasają kadencje prokuratorów powołanych do pełnienia funkcji w jednostkach prokuratury powszechnej. Obecną Krajową Radę Prokuratury zastępuje – złożona wyłącznie z prokuratorów – Krajowa Rada Prokuratorów. 

1. Minister sprawiedliwości – prokuratorem generalnym. Zgodnie z ustawą minister sprawiedliwości z urzędu będzie jednocześnie prokuratorem generalnym. Połączenie obu tych urzędów to powrót do rozwiązania, które funkcjonowało od 1990 do 2010 roku.

2. Więcej uprawnień dla prokuratora generalnego - Po zmianach prokurator generalny uzyska prawo bezpośredniego kierowania prokuraturą. Będzie mógł wydawać zarządzenia, wytyczne i polecenia.

3. Prokuratura Krajowa zastąpi Prokuraturę Generalną. Nowy urząd będzie mógł prowadzić śledztwa w sprawach „o obszernym materiale dowodowym, a także zawiłych pod względem faktycznym lub prawnym”. O tym, które to będą sprawy, będzie decydował prokurator generalny – niezależnie od miejsca, gdzie się toczą oraz bez względu na to, czego dokładnie dotyczą.

4. Osobny wydział do ścigania sędziów i prokuratorów. Na poziomie PK będzie funkcjonować też Wydział Spraw Wewnętrznych. Jego zadaniem będzie prowadzenie postępowań przygotowawczych w sprawach „najpoważniejszych czynów przestępnych popełnionych przez sędziów, prokuratorów i asesorów”.

5. Nowa struktura organizacyjna Powstanie Prokuratury Krajowej w miejsce Prokuratury Generalnej to nie jedyna zmiana organizacyjna. Prokuratury apelacyjne zastąpią prokuratury regionalne. Projekt zakłada też likwidację odrębnej prokuratury wojskowej. Obecną Krajową Radę Prokuratury zastąpi z kolei – złożona wyłącznie z prokuratorów – Krajowa Rada Prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym.

6. Jawne „dyscyplinarki” i oświadczenia majątkowe Prokuratorskie postępowania dyscyplinarne mają stać się jawne. Zapisano jednocześnie, iż „nie stanowi przewinienia dyscyplinarnego działanie lub zaniechanie prokuratora podjęte wyłącznie w interesie społecznym”. Jawne mają być też – co do imienia i nazwiska – prokuratorskie oświadczenia majątkowe.

Nowa ustawa o prokuraturze zalegalizuje to, za co Zbigniew Ziobro miał być postawiony przed Trybunałem Stanu – uwalnia ministra-prokuratora od ryzyka zarzutu przekroczenia uprawnień. Będzie mógł zlecać policji i służbom zorganizowanie prowokacji czy zakładanie podsłuchów. Artykuł 57 zakłada bowiem, że „Prokurator Generalny może zwrócić się o przeprowadzenie czynności operacyjno-rozpoznawczych podejmowanych przez właściwe uprawnione organy, jeżeli pozostawałyby one w bezpośrednim związku z toczącym się postępowaniem przygotowawczym. Prokurator Generalny może zapoznać się z materiałami zgromadzonymi w toku takich czynności”. Projekt ustawy nie przewiduje odmowy wykonania polecenia prokuratora generalnego o zastosowaniu np. prowokacji. Zatem to polecenie będzie de facto rozkazem. Nie ma wymogu, by było na piśmie. Minister może zażądać od prokuratury akt każdej sprawy. A jeśli sprawy nie ma – może zażądać jej wszczęcie np. na podstawie tekstu dziennikarskiego. Dowody będą mogły być zbierane poprzez prowokacje dzięki prawu zlecania ich policji i służbom.
Jeśli chodzi o zlecanie inwigilacji, która wymaga zgody sądu – jak podsłuch, kontrola korespondencji czy inwigilacja komputera – prokurator generalny będzie występował w podwójnej roli: najpierw zleci ich wykonanie, a potem wyda na nie zgodę, która jest warunkiem wystąpienia o zgodę sądu. A więc kontroler sam skontroluje swoje działania. To niebezpieczne, gdy polityk, jakim ma się stać na powrót prokurator generalny, decyduje o tak wrażliwych dla praw człowieka sprawach, wedle własnego uznania, Te nowe uprawnienia ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego są tym bardziej niebezpieczne, że ustawą o policji i innych służbach poszerza się czynności operacyjno-rozpoznawcze o pozyskiwanie danych internetowych.

Nie ulega wątpliwości, że prokuratura powinna być apolityczna. PO odłączyło prokuraturę spod władzy partii bądź koalicji rządzącej, tak by z założenia mogła działać w sposób niezawisły i nieskrępowany. Oczywiście jak z tym było w praktyce wiemy wszyscy – z niezawisłością miało to niewiele wspólnego. Niestety, nie zmienia to faktu, że nowelizacje PiS-u idą w kierunku najgorszym z możliwych, PiS zdaje się musi mieć prokuraturę na swoich usługach. Pewnie po to by mieć wpływ na „produkowanie gwoździ do trumny”. 

Art. 1 § 2. zd. 2. ustawy prawo o prokuraturze:
„Urząd Prokuratora Generalnego sprawuje Minister Sprawiedliwości.”

Art.13. § 1. Prokurator Generalny kieruje działalnością prokuratury osobiście lub za pośrednictwem Prokuratora Krajowego oraz pozostałych zastępców Prokuratora Generalnego, wydając zarządzenia, wytyczne i polecenia.

Gdzie będą zapadały decyzje i kto je będzie podejmował - kogo wyprowadzać w kajdankach a kogo nie? – odpowiedzcie sobie sami…

Rząd PiS-u zasłynął jeszcze paroma mniejszymi „sukcesami” w przeciągu tych stu dni. Wspomnijmy pokrótce o kilku z nich:

Zgoda na przyjęcie imigrantów

Rząd Beaty Szydło zaakceptował decyzje Unii Europejskiej zmuszającą Polskę do przyjęcia muzułmańskich imigrantów. Po całej serii wypowiedzi, które sugerowały odrzucenie tego dyktatu, rząd skapitulował, nie próbując nawet walczyć i choćby jak Słowacja zaskarżyć tej decyzji do sądu unijnego.

Imigranci

Polska jest krajem, który przyjął kilka lat temu, bez żadnej solidarności unijnej, blisko stutysięczna imigrację czeczeńską. Obecnie jest krajem, który przyjął najwięcej w całej Europie, imigrantów zarobkowych z Ukrainy. Przy podejmowaniu decyzji unijnych, tych faktów nawet nie usiłowano brać pod uwagę. Kapitulacja w tej kwestii, to coś znacznie więcej, niż tylko obciążenie polskiego podatnika kosztami utrzymania muzułmańskich imigrantów. To przede wszystkim jest otwarciem naszego kraju na napływ muzułmanów, a więc powtórzenie tego samego fundamentalnego błędu, jakie w przeszłości popełniły państwa zachodnie. Zgoda na decyzje UE, to zgoda na zapoczątkowanie tego procesu, który dziś niszczy Zachodnią Europę.

Ta decyzja ma jeszcze jeden groźny aspekt. Akceptacja tej decyzji, to w praktyce przyjęcie zasady, że także w innych sferach działalności Unii będzie można narzuć państwom arbitralne decyzje, sprzeczne z ich fundamentalnymi interesami. To groźba utraty przez państwo polskie możliwości wolnego kształtowania własnej przyszłości. To jest nie tylko zniszczenie zasady solidarności europejskiej, ale radykalne ograniczenie suwerenności państwa polskiego. Dlatego kwestia sprzeciwu wobec tej arbitralnej decyzji unijnej, to kwestia naszej suwerenności. Natomiast zgoda, na ten dyktat, to tylko kontynuacja kapitulanckiej wobec Niemiec i Unii polityki rządu Ewy Kopacz. Albo będziemy mieli podmiotową politykę wobec Unii, albo będziemy podążali w kierunku przekształcenia państw narodowych, w tym naszego państwa, w polityczne wydmuszki, które nie decydują o polityce własnych narodów. To nie jest kwestia tylko kilku tysięcy imigrantów, to kwestia, czy sami będziemy decydowali o własnej przyszłości, czy też inni będą decydowali za nas. To jest test dla obecnego rządu…

Zgoda na dalsze prace nad europejską strażą graniczną

Polski rząd zgodził się na szczycie UE na utworzenie kontrowersyjnej Europejskiej Straży Granicznej. Zgoda ta niestety może oznaczać w przyszłości zgodę na powołanie Europejskiej Straży Granicznej w takim kształcie w jakim proponuje Bruksela. Dlaczego to jest niebezpieczne opisałem w artykule „Nie dla Europejskiej Straży Granicznej”.

stop europejskiej straży granicznej

Wprawdzie otwartą kwestią pozostaje, jak znaczną część suwerenności trzeba będzie oddać Brukseli, to jednak brak zastrzeżeń co do możliwości ograniczenia naszej suwerenności w końcowym dokumencie szczytu osłabia na przyszłość polską pozycję negocjacyjną. Beata Szydło straciła okazję, by wywalczyć we wnioskach końcowych szczytu (najważniejszym dokumencie UE) swoje zastrzeżenia do najbardziej kontrowersyjnej sprawy, jaką jest możliwość interwencji na granicach unijnego kraju bez jego zgody. Na szczycie obowiązuje jednomyślność i o taki zapis chroniący naszą suwerenność można było wystąpić. Takich starań nawet nie podjęto.

Unijni przywódcy, w tym premier Beata Szydło, zgodzili się na szybką ścieżkę dla utworzenia tej nowej agencji. Ostateczna decyzja ma zapaść w ciągu 6 miesięcy. Taki zapis, który wprowadzono do końcowego dokumentu szczytu pokazuje siłę i determinację tych, którzy prą w kierunku powołania Straży w kształcie zaproponowanym przez Brukselę. Oni potrafili wywalczyć korzystny dla siebie zapis. Przewodnictwo w Unii obejmuje Holandia, kraj który bardzo popiera pomysł Komisji, by unijna Straż interweniowała na granicy kraju – nawet wbrew jego woli. I będzie dążyć do tego, by wszyscy na to przystali. Holendrzy zamierzają tę sprawę pchać niczym walec, rozjeżdżając po drodze opornych. Przy tak słabym stanowisku polskiego rządu, nie będą jednak musieli wyciągać aż tak ciężkiego sprzętu niestety…

Wymiana zamiast zmiany

Można jeszcze wspomnieć o tradycyjnej wymianie ludzi na kierowniczych stanowiskach spółek skarbu państwa, agencji i przedsiębiorstw państwowych – niezależnie od ich kompetencji i sprawdzenia się na danym stanowisku.

janow-podlaski

Apogeum głupoty w tym temacie PiS osiągnął ostatnio – odwołując ze stanowisk dyrektorów Stadnin Koni Arabskich w Janowie Podlaskim i Michałowie. Ludzi, którzy całe swoje życie poświęcili hodowli koni i doprowadzili stadniny do poziomu nieosiągalnego dla nikogo na świecie, ludzi którzy przez wieloletnią pracę spowodowali, że polskie stadniny są naszą chlubą, ludzi którzy nie przeszkadzali wszystkim poprzednim rządom a doceniało ich całe środowisko hodowców na świecie – PiS bez podania jakiejkolwiek przyczyny postanowił odwołać i zastąpić „swoimi”, których w środowisku nikt nie zna, a którzy sami przyznają, że o hodowli koni nie mają bladego pojęcia… W normalnym kraju takich fachowców się ceni a nie zwalnia! 

Zła kontynuacja

Nie należy również zapominać o kontynuowaniu przez rząd PiS-u dalszego zadłużania państwa. Tak PiS-owcy (jeszcze w opozycji) krzyczeli (i słusznie), że PO-PSL zadłuża państwo… I co? Aż ciśnie się na usta – I gówno… Od przejęcia władzy jakby się PiS-owi „odmieniło” w tym temacie – widać punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia

zlotowka

Tylko w tym roku były już cztery aukcje długu organizowana przez Ministerstwo Finansów. Wcześniejsze akcje odbyły się 7 stycznia (sprzedano obligacji za 4,56 mld zł), 28 stycznia (sprzedano obligacji za 8,07 mld zł) oraz 4 lutego (sprzedano wówczas obligacji za 1,5 mld zł). Licząc z ostatnią aukcją z dnia 19.02.2016 (sprzedano obligacje na kwotę 6 mld zł), od początku roku Ministerstwo Finansów powiększyło w ten sposób zadłużenie naszego kraju już o 20,13 mld zł! (źródło: „Wirtualna Polonia”) Niezły wynik jak na niecałe dwa miesiące…

Reasumując – Sto dni rządu, a w dużej mierze także nocy, upłynęło pod znakiem wielu zmian, z których tylko nieliczne niestety zasługują na pochwałę. Zdecydowana większość ograniczyła się tylko do „zawłaszczenia” państwa przez kolejną ekipę. Z szumnych zapowiedzi wyborczych o „dobrej zmianie” jak na razie wyłania się przede wszystkim tylko „zamiana” jednych kolesi na drugich oraz „zła kontynuacja” polityki poprzedników z PO-PSL. Ponadto zamiast zapowiadanej zmiany w polityce zagranicznej i „powstania z kolan”, w najważniejszych sprawach rząd PiS-u jak na razie jedynie kontynuuje politykę PO-PSL oraz wszystkich rządów od 89 roku…

bliżnięta systemowe

Myślę, że ocena 100 dni rządów PiS-u zaprezentowana przez Kukiz’15 – 2= (dwa na szynach) – jest adekwatna i jak najbardziej sprawiedliwa. Na nic więcej ta ekipa nie zasłużyła niestety…