Od dziś Ziobro znowu jest prokuratorem generalnym

Dziś weszła w życie nowelizacja ustawy o prokuraturze autorstwa Prawa i Sprawiedliwości. Przypomnijmy więc jej główne założenia, gdyż za sprawą „Bolka” mogło nam umknąć to co ważne jest naprawdę…

ziobro-prokurator

Ustawa poza połączeniem funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego dokonuje też innych zmian. W miejsce Prokuratury Generalnej powołuje Prokuraturę Krajową, w miejsce prokuratur apelacyjnych – prokuratury regionalne. Ustawa zakłada też likwidację prokuratury wojskowej i znosi kadencyjność funkcji kierowniczych. Przewiduje też, że z dniem wejścia w życie ustawy (czyli dziś) wygasają kadencje prokuratorów powołanych do pełnienia funkcji w jednostkach prokuratury powszechnej. Obecną Krajową Radę Prokuratury zastępuje – złożona wyłącznie z prokuratorów – Krajowa Rada Prokuratorów. 

Nowa ustawa o prokuraturze legalizuje to, za co Zbigniew Ziobro miał być postawiony przed Trybunałem Stanu – uwalnia ministra-prokuratora od ryzyka zarzutu przekroczenia uprawnień. Będzie mógł zlecać policji i służbom zorganizowanie prowokacji czy zakładanie podsłuchów. Artykuł 57 zakłada bowiem, że „Prokurator Generalny może zwrócić się o przeprowadzenie czynności operacyjno-rozpoznawczych podejmowanych przez właściwe uprawnione organy, jeżeli pozostawałyby one w bezpośrednim związku z toczącym się postępowaniem przygotowawczym. Prokurator Generalny może zapoznać się z materiałami zgromadzonymi w toku takich czynności”Ustawa nie przewiduje odmowy wykonania polecenia prokuratora generalnego o zastosowaniu np. prowokacji. Zatem to polecenie będzie de facto rozkazem. Nie ma wymogu, by było na piśmie. Minister może zażądać od prokuratury akt każdej sprawy. A jeśli sprawy nie ma – może zażądać jej wszczęcie np. na podstawie tekstu dziennikarskiego. Dowody będą mogły być zbierane poprzez prowokacje dzięki prawu zlecania ich policji i służbom.
Jeśli chodzi o zlecanie inwigilacji, która wymaga zgody sądu – jak podsłuch, kontrola korespondencji czy inwigilacja komputera – prokurator generalny będzie występował w podwójnej roli: najpierw zleci ich wykonanie, a potem wyda na nie zgodę, która jest warunkiem wystąpienia o zgodę sądu. A więc kontroler sam skontroluje swoje działania. To niebezpieczne, gdy polityk, jakim ma się stać na powrót prokurator generalny, decyduje o tak wrażliwych dla praw człowieka sprawach, wedle własnego uznania, 

Nie ulega wątpliwości, że prokuratura powinna być apolityczna. PO odłączyło prokuraturę spod władzy partii bądź koalicji rządzącej, tak by z założenia mogła działać w sposób niezawisły i nieskrępowany. Oczywiście jak z tym było w praktyce wiemy wszyscy – z niezawisłością miało to niewiele wspólnego. Niestety, nie zmienia to faktu, że nowelizacje PiS-u idą w kierunku najgorszym z możliwych, PiS zdaje się musi mieć prokuraturę na swoich usługach. Pewnie po to by mieć wpływ na „produkowanie tzw gwoździ do trumny”. 

Art. 1 § 2. zd. 2. ustawy prawo o prokuraturze:
„Urząd Prokuratora Generalnego sprawuje Minister Sprawiedliwości.”

Art.13. § 1. Prokurator Generalny kieruje działalnością prokuratury osobiście lub za pośrednictwem Prokuratora Krajowego oraz pozostałych zastępców Prokuratora Generalnego, wydając zarządzenia, wytyczne i polecenia.

Gdzie będą zapadały decyzje i kto je będzie podejmował - kogo wyprowadzać w kajdankach a kogo nie? – odpowiedzcie sobie sami…

Te nowe uprawnienia ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego są tym bardziej niebezpieczne, że ustawą o policji i innych służbach poszerza się czynności operacyjno-rozpoznawcze o pozyskiwanie danych internetowych.

inwigilacja

Zgodnie z ustawą o policji i służbach kontrola operacyjna polegać ma na: podsłuchu, podglądzie osób w pomieszczeniach, środkach transportu lub miejscach innych niż publiczne, kontroli korespondencji (w tym elektronicznej), kontroli przesyłek, uzyskiwaniu danych z informatycznych nośników, telekomunikacyjnych urządzeń końcowych, systemów informatycznych i teleinformatycznych. Ustawa znosi obowiązek uzyskania zgody na śledzenie za pomocą GPS. PiS wyrzucił też przepisy dotyczące niszczenia materiałów z kontroli operacyjnej niezawierających informacji istotnych dla śledztwa. To niestety może sprzyjać zbieraniu tzw. haków. Obrońcy PiS powiedzą, że przecież chodzi o nasze bezpieczeństwo, że uczciwi nie mają się czego obawiać. Nawet jeśli tak, to trzeba mieć świadomość, że ustalono zasady bezpieczeństwa ingerujące w prawa podstawowe obywateli, oraz świadomość tego kto będzie decydował czy jesteśmy uczciwi czy nie. Służby miewają tendencję do ułatwiania sobie roboty przez dość swobodną interpretację przepisów a kierują nimi osoby, które w przeszłości zasłynęły właśnie z pozaprawnych operacji. Antoni Macierewicz i Mariusz Kamiński mają nawet na koncie sądowe wyroki w tej materii (tego ostatniego musiał ratować „uniewinnieniem” sam prezydent). Dlatego prawdopodobieństwo, że funkcjonariusze zechcą wykorzystywać uchwalone przez partyjnych kolegów przepisy do swoich celów, znacząco wzrasta…

Faktem jest, że to rząd PO przez długi czas nie reagował na wyrok Trybunału w sprawie dostępu do billingów. Zastanawiam się, czy PO specjalnie nie zwlekała z tą sprawą, aby podrzucić ją PiS-owi. Może i brzmi to jak spiskowa teoria dziejów ale PO – nie załatwiając tej sprawy przed wyborami – sprawiła, że PiS dostał do załatwienia sprawę 1) kontrowersyjną i 2) niecierpiącą zwłoki. To taka polityczna bomba, którą PO podrzuciło a PiS ją zdetonował. Czy naprawdę mogliśmy się spodziewać po PiS, że szybko przygotuje rozsądny projekt o służbach? Nie ma to już oczywiście żadnego znaczenia - złe prawo uderza w obywateli, a winę za stworzenie tego prawa ponoszą dwie ekipy rządzące – poprzednia i obecna. Nowe przepisy trzeba było stworzyć szybko, w przeciwnym wypadku służby straciłyby uprawnienia sięgania po dane. Z drugiej jednak strony PiS przegłosował ustawę, która nie tylko nie poprawia niczego a wręcz pogarsza sytuację. Można nawet powiedzieć że „legalizuje inwigilację”.

Reasumując – z dniem dzisiejszym minister Ziobro dostał potężne kompetencje i możliwość ich wykorzystania według własnego „widzi mi się”. Znając „dokonania” pana ministra i jego kolegów kierujących służbami z czasów IVRP, możemy niedługo obudzić się zszokowani „dobrą zmianą” w prokuraturze niestety…