Kto jest KIM-propaganda strachu

08.02.2016

Kim Dzong Un znowu zatrząsł światową opinią publiczną. Po podziemnym wybuchu ,który ponoć był spowodowany koreańską próbą jądrową. Kimek wziął i sobie wystrzelił rakietkę. Ta mrożąca krew w żyłach wieść rozeszła się po świecie, przerażony świat (tj USA) już zapowiedział posiedzenie Rady Bezpieczeństwa – wszak: „Na początku stycznia władze Korei Północnej oświadczyły, że kraj przeprowadził próbny wybuch bomby wodorowej, potężniejszej od trzech testowanych wcześniej ładunków. Wielu ekspertów wątpi, czy izolowany kraj mógł dokonać takiego postępu w swoim potencjale. Jednak Korea Północna grozi zwiększaniem swego potencjału nuklearnego, a eksperci obawiają się, że reżim północnokoreański będzie w stanie skonstruować broń mogącą dosięgnąć USA” koniec cytatu (źródło: Interiakim_dzong_un

Zastanówmy się, na ile realne jest zagrożenie ze strony Kima  i czy ktoś tu czasem, siejąc informacyjny ferment, nie wpuszcza nas trochę w koreańskie maliny.

Kim przeprowadził próbny wybuch bomby wodorowej ,albo i go nie przeprowadził, bo nieco zastanawiającym wydaje się fakt, że umierający z głodu Koreańczycy (jak nam do wierzenia podają łkające nad głodnym losem tego narodu, nasze „wolne” media) mieli siłę wykopać dziurę głęboką na dziesięć kilometrów ,wsadzić do tej dziury bombę wodorową ,potem szybko spierdzielić żeby ich nikt nie widział i zrobić „bum” Odpalił też, być może wyżej wymienioną rakietę dalekiego zasięgu.

Zadajmy sobie pytanie po co to zrobił i po co mu broń zdolna dosięgnąć USA?

Wszystkim ekspertom, którym wydaje się, że Kim jedną bombką i jedną rakietką chce zaatakować Stany Zjednoczone zalecam, wzorem nieodżałowanej pamięci prezia Bronka ,lewatywę. Nikt przy zdrowych zmysłach nie zaatakuje jedną bombką mocarstwa, które tych bombek ma do uja i ciut ciut ,bo wie że nieunikniony będzie odwet i zniszczenie kraju atakującego. Mało, że nikt mądry tego nie zrobi to nawet głupi będzie się cztery razy zastanawiał ,zanim raz to zrobi. Pewnie, że jak ma jedną bombkę, to zawsze może zrobić sobie więcej, ale bomb wodorowych raczej nie robi się od tak za pstryknięciem żółtego koreańskiego palucha ,a wyprodukowanie arsenału mogącego zniszczyć USA (bo tylko całkowite zniszczenie daje koreańcom nadzieję na remis, którego już nikt nie będzie miał szansy przedstawić jako zwycięski z racji odparowania po ataku odwetowym) w warunkach zdychającej z głodu gospodarki jest nierealne. Jeśli boimy się bomby Kima, to cóż powiedzieć o arsenale Putina czy choćby Chin?

W świetle powyższego ,nasuwa się prosty wniosek, że Kim nie robi bombki po to żeby atakować ,ale po to żeby się bronić. Opalony też człowiek i też się dziesięć razy zastanowi czy warto mu niszczyć Koreę (tj szerzyć wolność i demokrację chciałem oczywiście napisać), za cenę totalnego rozdupczenia np Nowego Jorku. Pamiętajmy również o Chinach ,które raczej krzywo będą patrzeć na atomowe grzybki w swojej strefie wpływów.

USA-Barack-Obama

Skoro już ustaliliśmy że nie ma się czego bać ,zadajmy sobie pytanie jak i po co jesteśmy okłamywani.

Czy jesteśmy okłamywani na temat tragicznego stanu koreańskiej gospodarki?

Tylko wtedy wzbudzanie w nas poczucia zagrożenia miałoby sens. Jeśli Koreańczycy nie jedzą trawy ,ba nie pożerają nawet siebie nawzajem (bo i takie pogłoski wolne media nam zapodawały) i maja prężną gospodarkę to mogą zbudować potencjał ofensywny i stać się groźni (choć moim laickim zdaniem to i tak potrwa minimum 15 lat)

Czy jesteśmy okłamywani na temat pokojowych zamiarów „żandarma świata” ,który jako jedyny jak dotąd broni jądrowej użył? usa -zandarm-swiata

Skłaniałbym się raczej ku tej drugiej tezie. USA nie w smak, że zaistniało na arenie międzynarodowej kolejne państwo, które wyłamuje się z obecnego porządku świata i tworzy sobie środki do skutecznego odwetu, na ewentualny atak zbrojny. Czemu USA miałyby atakować Koreę Północną zbrojnie? Nie będzie zbyt odkrywczym stwierdzenie, że światem rządzi pieniądz i koncerny. Korea, dla pieniądza i koncernów, jest równie łakomym kąskiem jakim była Polska w 1989 roku. Są tak samo odizolowani od świata i tak samo nie mają „elsidików”, „plazm” ,smartfonów i jednorazowych samochodzików wytrzymujących ledwie okres gwarancji ,tudzież tedeików kupionych od dziadka z wermachtu, co to jak sprzedawał to płakał. Jakby się podbiło Koreę, to wysłało by się tam żydowskiego bankiera ,zydowski bankier stworzył by plan ekonomiczny po przeprowadzeniu którego Koreańczycy dostaliby trochę kasy, co by garstkę która tę kasę przechwyci było na wyżej wymienione cudeńka stać, tych których nie stać a też chcieliby mieć przejęłyby w swoje ręce banki i para banki i tak tym razem żólci murzyni trzymani za ryje kredytami i kromką chleba  budowaliby „swój” dobrobyt Ponieważ każdy kredyt kiedyś trzeba oddać co jakiś czas wybuchałyby kryzysy (kapitaliści nazywają to cyklem ekonomicznym) na których bogaci stawaliby się jeszcze bogatsi a biedni coraz biedniejsi. Gdyby się burzyli Polska w ramach bratniej pomocy wysłałaby oddziały hejterów peowskich które skutecznie zamieniłyby bunt Koreańczyków na poczucie winy wmawiając im że są nieudacznikami ,że nie są młodzi wykształceni z wielkich miast i tym podobne pierdy. Czyż nie raj?

A skoro już o Polsce mowa ,to nam by się taki Kim przydał teraz. Zadziwiające, jak beztrosko czują się nasze elity polityczne. Elity polityczne kraju położonego między dwoma od wieków wrogimi mocarstwami. Jak można nie wyciągać wniosków z historii? Jak można szanowni demokraci, co to nie wiecie jakiej demokracji bronicie (sześć razy pytałem o to na Interii ,za każdym razem poza czerwonymi łapkami pod postem żadnej odpowiedzi nie uzyskałem) angażować obce państwa w rozwiązywanie naszych polskich spraw? Jak można dopuścić ,aby polska armia mieściła się na stadionie narodowym, a walczyła sprzętem z amerykańsko – niemieckiego demobilu? Jak można bezkrytycznie wierzyć w NATO, w kraju który przez te same państwa które dziś NATO tworzą został sprzedany ,najpierw Hitlerowi (gdyby polski plan obronny w 1939 roku nie był opracowywany w całkowitej pewności że Anglia i Francja nam pomogą, losy kampanii wrześniowej mogły potoczyć się inaczej) a potem Stalinowi (Jałta). Jak można było uzależnić polską gospodarkę w 100 % od obcego kapitału? Zdajecie sobie sprawę z tego co zrobiliście? Te pytania zadaje wszystkim, pisiorom też bo pod różnymi szyldami na spółkę z dzisiejszą PO ,a czasem nawet we wspólnej koalicji (AWS) taką Polskę nam zbudowali.

Jeśli nadal nie widzicie jakie skutki mają te błędy, to zastanówcie się co obcy kapitał (czytaj Niemcy) zrobiliby z Polską, gdyby nam zamarzyła się bombka i rakietka…