(Nie)Prywatyzacja wg PiS – czyli…

… tragikomedia w trzech aktach

Celem lepszego zrozumienia kłamliwej propagandy PiS-u, że tylko Unia Wolności a potem PO są winne likwidacji przemysłu i wyprzedaży za bezcen polskiego majątku, postanowiłem krótko opisać losy trzech firm, które po przemianach 89 roku popadły w tarapaty – firm jakże symbolicznych… 

Zacznę od Ursusa

Ursus

Otóż zadłużenie Ursusa w 1991 roku, wynosiło 7 bln starych złotych. Były to długi związane z rozbudową Ursusa – kredyt na inwestycję zaciągnięty przez ZPC Ursus w latach 80-tych. Polityka Balcerowicza doprowadziła do ogromnej sztucznej inflacji i z tego tytułu powstał dług. Następne 4 bln zł to naliczanie na rzecz Ursusa podatku z tytułu tzw. popiwku. Wartość firmy wynosiła około 8 bln zł i lawinowo spadała. Oddech Ursus złapał w latach 1994-97. Wtedy produkcja i sprzedaż wrosła do poziomu 20 tys. sztuk rocznie, co poprawiło znacznie wyniki finansowe, umorzono po protestach pracowników Ursusa odsetki od kredytów zaciągniętych w latach 80-tych w kwocie 5 bln st. zł, co i tak nie wystarczyło do skutecznej restrukturyzacji Ursusa. Pod koniec ’97 roku nastał rząd AWS – UW, czyli dzisiejszy PO-PiS. Balcerowicz natychmiast zaczął schładzać gospodarkę. Zaczęli wyprzedawać za bezcen majątek narodowy, dokonali spustoszenia w rolnictwie – zlikwidowali 32 linie kredytowe dla rolników, którzy dzięki nim nabywali m.in. maszyny rolnicze. Ursus znalazł się w tragicznej sytuacji. Od starych długów narastały odsetki, nowe długi rosły, nastąpił spadek produkcji traktorów do poziomu 3 tys. sztuk rocznie. Od roku 2001 znowu Ursus po głębokiej i koniecznej restrukturyzacji zaczął wychodzić na prostą. Ale nastał Rząd Belki, PiS-u i obecny PSL-PO, zapaść się odnowiła, aż do całkowitej likwidacji fabryki.

Zgodę na sprzedaż fabryki działacze związkowi podpisali u byłej komunistki Henryki Bochniarz na zapleczu jej apartamentów. W tym czasie przewodniczący ,,S” w Ursusie Kierzkowski umawiał się z Ministrem Skarbu Państwa Jasińskim na sprzedaż Ursusa. Jasiński wyraził zgodę, aby państwowa spółka Bumar sprzedała Ursus – Turkom. PiS, zamiast ratować polski przemysł, przyczynił się do jego upadku. Ursus został sprywatyzowany, czyli sprzedany przez Rząd PiS z dopłatą przez Polskę na rzecz tureckiego inwestora, Inwestor turecki skorzystał na przeglądzie fabryki, wyprowadził pieniądze i majątek z Ursusa po czym wycofał się z jej finansowania, ponieważ sam był bankrutem. Jakby tego było mało to już za prezydenta Warszawy L. Kaczyńskiego podjęto decyzję zmieniającą plan przestrzenny w wyniku której tereny przemysłowe pod fabryką Ursus przekształcono w tereny budowlano-usługowe, a więc na terenie Ursusa fabryki Ursus być nie mogło. Jeszcze przed podjęciem tej decyzji zaczęto sprzedawać grunty po fabryce ZPC Ursus, które nabył syn Rywina – Marcin. Następnie, przekształcone z przemysłowych w budowlane, po wielokrotnie wyższej cenie zostały sprzedane. Syn Rywina mógł zarobić nawet 400 mln zł na odsprzedaży ziemi tylko z powodu przekształcenia jej przez radę Warszawy, w której większość i prezydenta miało PiS.

Obecna władza PO-PSL skorzystała tylko na tym, że inwestor turecki wycofał się i ponownie dokonała ,,prywatyzacji”, równie haniebnej, która polegała na tym, że pod szyldem Ursus mogły być montowane chińskie traktory. Za tą prywatyzacją stoją koledzy wiceministra Burego, a w radzie nadzorczej spółki Warfama, która przejęła spółkę Ursus za 1 zł znalazł się były Premier Henryk Goryszewski z byłego ZCHN-u, serdeczny kolega Ryszarda Czarneckiego z Pis-u.

Pokazuję obrazowo dramatyczną sytuację fabryki wynikającą z celowego jej niszczenia. Jak widzimy, każda partia obecna na scenie politycznej ma na sumieniu likwidację Ursusa.

Nieco inaczej było w Stoczni Gdańskiej

stocznia-gdansk1

Od końca 2006 roku jednym z akcjonariuszy Stoczni Gdańsk był ukraiński Donbas. Co najśmieszniejsze wejście tej firmy do grona współwłaścicieli stoczni wg ówczesnych przedstawicieli ministerstwa skarbu nie było prywatyzacją. Był on jedynym i najlepszym inwestorem strategicznym wskazanym przez zarząd stoczni, którego szefem był Andrzej Jaworski, (potem poseł Pis) z wykształcenia etnolog. Decyzję zaakceptowali pozostali akcjonariusze (ARP i Cenzin) i w grudniu 2006 roku w drodze emisji nowych akcji Donbas objął 5 proc. w kapitale zakładowym Stoczni Gdańsk.

10 sierpnia 2007 akcjonariusze stoczni (w tym Donbas) zdecydowali o nowej emisji akcji, dającej nabywcy 75 proc. udziału w kapitale stoczni. Prawo pierwokupu akcji mieli jednak dotychczasowi akcjonariusze. Od początku wiadomo było, że ani ARP, ani Cenzin z tego prawa nie skorzystają, bo jako spółki skarbu państwa nie mogły nabywać pakietu akcji w celu zwiększenia kapitału. Jedynym zainteresowanym emisją akcjonariuszem była więc prywatna firma, ukraiński Donbas. Ciekawe, dlaczego właśnie Donbas stał się uprzywilejowanym inwestorem, a także niemal wyłącznym partnerem do dalszych rozmów na temat przejęcia prywatyzowanej firmy? Zarząd widocznie nie sięgnął do ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji, która zabrania uprzywilejowanego traktowania jakiegokolwiek inwestora. Nie zwrócił też uwagi na to, że to Donbas jako właściciel Huty Częstochowa dostarczał do Stoczni Gdańsk blachy do produkcji statków po takich cenach, które spowodowały jej zadłużenie.

„Proces prywatyzacji Stoczni Gdańsk prowadzony jest na podstawie harmonogramu w ramach zawartego porozumienia właścicieli akcji tej spółki. Minister skarbu państwa nie jest właścicielem akcji spółki Stocznia Gdańsk” – mówił Paweł Kozyra z ministerstwa skarbu państwa.

Ministerstwo skarbu umyło zatem ręce w sprawie stoczni, twierdząc, że nie należy ona do państwa. Czyli wniosek prosty, że to Donbas (jako jeden z akcjonariuszy), a nie ARP zdecydował o tym, jak samemu sobie sprywatyzować polską kolebkę Solidarności.

Resort skarbu na temat ogłoszenia o sprzedaży akcji stoczni oficjalnie milczał. Nieoficjalnie wczytywał się w Narodowy Program dla Przemysłu Stoczniowego w Polsce opracowany przez Polskie Konsorcjum Finansowe, który zakładał m.in. prywatyzację stoczni na giełdzie. Jednak wówczas Donbas musiałby za to zapłacić dużo więcej. Nie takie były ustalenia z ARP…

Koniec końców Stocznia Gdańska została sprzedana Donbasowi za długi, które miała wobec Huty Częstochowa, której to właścicielem był… również Donbas…

Oczywiście rząd Tuska również się nie popisał w sprawie Stoczni Szczecińskiej i Gdyńskiej nie potrafiąc obronić ich przed Komisją Europejską i doprowadził do ich praktycznego upadku. I nic nie zmienia w tym temacie kwestia nieodpowiedniego dofinansowania przez rząd PiS-u przemysłu stoczniowego, który gwarancje Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych, na budowę statków zapisał jako pomoc publiczną. Tusk jak zawsze dał ciała!

Na koniec PZL Mielec

PZL-Mielec M-28B1R Bryza

Przed sprzedażą właścicielem PZL Mielec była w całości Agencja Rozwoju Przemysłu S.A. - agencja rządowa podporządkowana Ministerstwu Skarbu Państwa. W wyniku podpisania w grudniu 2006 roku umowy, Sikorsky Aircraft Corporation nabył za 250 mln zł 100 – procentowy pakiet udziałów w spółce z siedzibą w Mielcu.

Dlaczego PZL Mielec nie sprzedano w drodze publicznego przetargu?

Na rzecz F-16 i  UTC  lobbował Marek Matraszek – przyjaciel B. Komorowskiego i R. Sikorskiego oraz Hubert Królikowski – asystent – Matraszka i Komorowskiego, którego ostatecznie zatrudnił w Min. Gospodarki Paweł Poncyliusz. Amerykanie nie wsparli sprzedaży 100 samolotów M-28-M-18 produkowanych w Mielcu w ramach offsetu za zakup F16, ponieważ już wtedy zapadła decyzja aby PZL Mielec doprowadzić na skraj bankructwa i przejąć go. Offset dla Mielca przewidywał kwotę ok. 455 mln $ na produkcję samolotu M-28-M-18 oraz 57 mln $ na modernizację i sprzedaż Skytruck. Offset  nie został zrealizowany nawet w 10% dla zakładów z PZL Mielec. Mało tego spółka Skytruck LLC opatentowała nazwę Skytruck i miała wyłączność na sprzedaż samolotów produkowanych w Mielcu na rynku, obu Ameryk i Azji. Następnie zablokowali sprzedaż wyrobów mieleckich po to aby firma była gotowa do przejęcia za bezcen.

W ramach umowy zakupu PZL Mielec – Sikorsky zobowiązał się do spłaty zadłużenia 16 mln zł, a resztę z kwoty zadłużenia tzn 53 mln zł miała pochodzić ze sprzedaży do MON-u Skytrucków, MON zaliczkował 74% tej kwoty. Dlaczego po prywatyzacji MON kupiło samoloty Skytrucka po 30 mln zł, a nie wtedy gdy PZL Mielec był własnością polską? Zakupy MON-u od firmy Sikorsky zrekompensowały praktycznie wydatki amerykanów na zakup PZL Mielec. Skarb Państwa ponadto gwarantował pożyczkę udzieloną przez ARP na podwyższenie kapitału w PZL Mielec. ARP zrezygnowała ze zwrotu tej pożyczki. Czyli ,,amerykanie” od Sikorskyego kupili PZL Mielec za pieniądze Skarbu Państwa!!!

Nie wspominając już o tym, że PZL Mielec przed sprzedażą mogła mieć kontrakty na swoje wyroby w wysokości 1 mld zł. – skutecznie utrącone przez Zarząd PZL Mielec oraz ARP – można powiedzieć, że Polska za darmo pozbawiła się swoich atutów w obronności lotniczej. To Rząd PiS-LPR-Samoobrona oddał PZL Mielec na rzecz spółki amerykańskiej Sikorsky – spółka zależna korporacji United Technologies Corporation (UTC). Właścicielami tego holdingu są osoby o pochodzeniu takim samym jak teść byłego szefa MON za czasów PiS Radosława Sikorskiego…

Wystarczy tylko dodać, że równie „udaną” prywatyzację zakładów w Świdniku przeprowadziło PO, że w roku 2003, rząd SLD sprzedał Polskie Huty Stali za 6 milionów złotych (Późniejsza kontrola NIK wykazała, że wycenę spółki zaniżono o prawie 2 miliardy złotych), że rząd AWS „sprywatyzował” TP SA sprzedając akcje państwowemu France Telekom – bo przecież „prywatne” jest lepsze… i już mamy pełen obraz procesu „prywatyzacji” po roku 89…

PO i PiS ramię w ramię z PSL i SLD rozłożyły polski przemysł. Polityka kolejnych rządów zmierzała do tego, aby zlikwidować wszystko, co wiąże się z polskim przemysłem i polską myślą techniczną. Nie dajcie się PiS-owi nabrać na jego kłamstwa.

Zainteresowanych jak „(nie)prywtyzacja” wg PiS przedstawia się w liczbach zapraszamy do lektury artykułu: „Kłamstwo prywatyzacyjne czyli kolejna „prawda” PIS”

Pokaż dupę PO-PiS-owi oddaj głos swój Kukizowi!