Cała prawda o PO

- AFERA HAZARDOWA

Afera wybuchła po publikacji w „Rzeczpospolitej” tajnych stenogramów z rozmów potentata w branży hazardowej Ryszarda Sobiesiaka ze Zbigniewem Chlebowskim, wówczas szefem klubu PO, oraz ministrem sportu Mirosławem Drzewieckim. Rozmowy nagrano podczas tajnych operacji CBA – „Yeti” oraz „Black Jack” (druga dotyczyła wprowadzenia dopłat od automatów o niskich wygranych). Afera dotyczyła oskarżeń o nieuczciwy lobbying przy pracach nad ustawą o grach losowych w 2009 r. Jej istotnym wątkiem był także domniemany przeciek z Kancelarii Premiera na temat akcji CBA wobec zaangażowanych w ten lobbying biznesmenów z branży hazardowej i polityków PO. W wyniku afery stanowiska stracili szef Klubu PO Zbigniew Chlebowski, minister sportu Mirosław Drzewiecki, wicepremier i szef MSWiA Grzegorz Schetyna oraz wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld. Afera stała się przedmiotem śledztw prokuratury oraz sejmowej komisji śledczej, ale żadnemu z głównych bohaterów nie postawiono formalnych zarzutów. Sprawa zaowocowała jednak błyskawicznym uchwaleniem nowej ustawy hazardowej, która wg. założeń miała ograniczyć hazard w Polsce.

-Afera taśmowa mega kompromitacja

Wszyscy jesteśmy wstrząśnięci zawartością taśm. Dzięki dziennikarzom mamy demokrację i wolność słowa. Skandaliczna i kompromitująca Polskie Państwo korupcja polityczna jaką dopuściła się Platforma Obywatelska kierowana przez Donalda Tuska z PO doprowadzi do zadłużenia Państwa Polskiego na wiele pokoleń. Dzięki tym nagraniom miliony polaków mogły poznać system działania PO oraz kulisy kuchni politycznej kompromitującej obecny rząd.

-Infoafera

Co najmniej 38 podejrzanych, 21 zatrzymanych i największa udowodniona łapówka w historii III RP – to zaledwie wierzchołek tzw. infoafery, czyli procederu ustawiania przetargów na informatyzację instytucjiBo też tam przewijają się gigantyczne pieniądze. Tylko w 2011 roku na informatyzację urzędów i służb państwa wydano ok. 3,5 mld zł. centrum korupcyjnej sieci jest Janusz J., były wiceprezes Netline Group z Wrocławia. Biznesmen miał skorumpować urzędników Centrum Projektów Informatycznych byłego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, urzędniczkę Ministerstwa Spraw Zagranicznych i wiceprezesa Głównego Urzędu Statystycznego. Po stronie urzędników ważną rolę ogrywał Andrzej M., były szef Centrum Projektów Informatycznych MSWiA. On i jego współpracownicy, którzy organizowali przetargi warte 1,5 mld zł, mieli przyjąć 4 mln zł. To największa udowodniona dotąd łapówka w historii III RP. Dzięki temu firma z Wrocławia w krótkim czasie zwiększyła obroty do 100 mln zł, a spory udział w tym miały kontrakty z instytucjami publicznymi. M. miał brać łapówki w różnych formach: 720 tys. zł w gotówce, motocykl, dobrej klasy SUV, kino domowe i wycieczka zagraniczna. Jednak według CBA nie tyko Netline korumpowała urzędników. Już wcześniej zatrzymano menadżerów z polskich filii koncernów IBM i HP. W firmach miały istnieć specjalne fundusze na łapówki. Tworzono je wystawiając zawyżone faktury i odbierając część pieniędzy z powrotem. Obok byłego wiceszefa MSWiA Witolda D., najwyższym funkcją urzędnikiem zamieszanym w aferę, jest były wiceprezes GUS Krzysztof K. W tej instytucji ogromne pieniądze przewinęły się przy okazji ostatniego spisu powszechnego.
Co gorsza, coraz częściej mówi się, że korupcja nie jest domeną tylko przemysłu informatycznego. Prawdziwą stajnią Augiasza ma być budowa dróg, na które wydaje się nieporównywalnie więcej pieniędzy niż na informatyzację.  Kiedy odkryto zmowę cenową między firmami budującymi drogi, Unia zawiesiła część środków przyznanych Polsce. Dopiero po interwencji ministrów Bieńkowskiej i Nowaka pieniądze odblokowano.

-Starosta krakowski Józef Krzyworzeka z PO zarabiał w firmie Creation, zamieszanej w wyprowadzenie za granicę milionów złotych. To kolejny – po szefie krakowskiej PO Pawle Sularzu – małopolski polityk tej partii, który brał pieniądze od spółki, która będącej pod lupą prokuratury

-Podejrzane finansowania kampanii Janusza Palikota (wówczas PO). Część sponsorów lubelskiego posła wpłacała też pieniądze na kampanię PO. Problem jednak w tym, że spore sumy przekazywały osoby, które raczej nie mają tak wysokich dochodów. Po analizie wpłat na rzecz Janusza Palikota, okazało się, że część z kilkudziesięciu osób, które wpłacały pieniądze na jego kampanię, wsparła również finansowo PO. Jedną z tych osób był Krzysztof Kozieł. Ten 30-latek na Palikota wpłacił 8,4 tysiąca złotych na początku sierpnia 2005 roku. Jednak wcześniej, pod koniec czerwca, wpłacił 12,5 tysiąca złotych na fundusz wyborczy Platformy Obywatelskiej. Kozieł deklarował, że pieniądze te zarobił m.in. podczas kilkumiesięcznej pracy w Stanach Zjednoczonych. Ale nie potrafił już przekonywająco wyjaśnić, dlaczego ciężko zarobione pieniądze wpłacił na kampanię Palikota i PO. 

Te jak i wiele jeszcze innych afer i przekrętów ludzi PO (o których nie warto pisać bo wszyscy obserwujemy to na co dzień), dobitnie pokazują, że partia ta ma w ogromnym poważaniu dobro Polski i Polaków. Jej jedynym celem jest utrzymanie się u władzy i dbanie o interesy swoje jak i swoich kolesi…