O JOW-ach ogólnie

Jak już we wstępie do naszej akcji referendalnej napisaliśmy w kraju rozpętała się dyskusja na temat wprowadzenia  jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW). Sprawy nawet poza luźną dyskusję wykroczyły bo Bronek (jak tam rzyć Panie Prezydencie?) rozpisał referendum na ten temat, w następstwie czego  zostaliśmy zalani informacjami jak mamy zagłosować  Jedni tłumaczą tak, inni inaczej, a jak przyjaciele nasi Kukizowcy wezmą się za tłumaczenie to już całkiem nikt nic nie rozumie, więc może ja, skromny skryba bloga nasza prawda wyjaśnię na czym JOW polegają.

Mimo skomplikowanych opisów medialnych, sprawa w gruncie rzeczy jest bardzo prosta. Przed wyborami dzielimy Polskę na 460 okręgów i wypuszczamy naszą polityczną tłuszczę na wyborczy żer. I tu ukryty jest mały haczyk bo jak sama nazwa „jednomandatowe” wskazuje w każdym takim okręgu zwycięzcą może być tylko jeden kandydat.

Wytłumaczę  to na mrożącym krew w żyłach przykładzie: załóżmy czysto hipotetycznie, że z jednego okręgu startują „oblubieńcy” nasi – Niesioł, Macierenko i nasz kandydat szary „obatel”, nazwijmy go Pipczyński. My głosujemy i zależnie od tego, który z kandydatów zbierze najwięcej naszych głosów możliwe są następujące opcje:
1) Do sejmu wchodzi Niesioł, uwalniamy Polskę od Macierenki i po ogłoszeniu wyników w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku bo uwolniliśmy parlament i kraj nasz ukochany od jednej z gadzin oślizłych, pijemy browarka (bezalkoholowego oczywiście).
2) Do sejmu wchodzi Macierenko uwalniamy Polskę od Niesioła, a dalej to już jak wyżej poczucie że uwaliliśmy gadzinę wcale nie mniejszą i browarek.
3) Do sejmu wchodzi Pipczyński i dwóm jego rywalom pozostaje browarek choć po odpiłowaniu ryja od koryta z żalu pewnie pizną sobie flaszkę. W końcu przez dwadzieścia pięć lat do żłoba szło się przyzwyczaić a teraz „bul”. Jako że wygrywa tylko jeden nierealna jest sytuacja aby z okręgu wszedł Niesioł i Macierenko. Ot i całe JOW w wielkim skrócie.

Teraz zajmijmy się argumentacja przeciwników, pozwólcie że będę się trzymał powyższego przykładu.

1) JOW-y zabetonują naszą scenę polityczną i pozostaną tylko PO i PIS.

Jest takie zagrożenie ale to zależy głównie od wyborców bo JOW-y za nas świadomie nie zagłosują. Jeśli w każdym z 460 okręgów wyborcy wybiorą sobie takich Pipczyńskich spoza układu władzy to niczego nie zabetonujemy tym bardziej że do JOW proponowane jest uzupełnienie w postaci odwołania posła ze stanowiska za pomocą referendum. My zamiast referendum odwołującego po prostu odebralibyśmy wybrańcom narodu immunitety i w razie kradziejstwa wsadzalibyśmy ich do pierdla ku przestrodze dla innych kradziejów .

2) Będzie tak jak w Anglii, że partia zdobyła duże poparcie a wprowadziła do parlamentu jednego faceta.

Tak jak wspomniałem JOW nie głosują tylko ludzie. W Polsce wcale nie musi być tak samo. Pierwsze primo: W JOW nie głosuje się na partie tylko na konkretnego kandydata. Widać tylko jeden kandydat tej partii potrafił przekonać do siebie wyborców. Drugie primo: wcale nie musimy wprowadzać JOW dokładnie takich jak w Anglii. Odmian JOW jest więcej postaramy się omówić krótko je wszystkie w dalszej części naszej akcji.

3) A bo panie w senacie były JOW-y i też mamy tylko PO i PIS.

Jak wyżej . JOW-y same nie głosują, głosują ludzie i ludzie mogą ten układ zmienić. Akurat w tym przypadku ludzie zagłosowali na POPIS, ale wystarczy że nie będziemy głosowali na faceta tylko dlatego że go Wojewódzki w telewizorni pokazał, a zagłosujemy na ludzi z własnego podwórka (Pipczyński z naszego przykładu) i to się wszystko zmieni. Do tego dodać należy że w przypadku zastosowania tego systemu nie będzie takich kwiatków jak Rostkowski w „Bydgoszczu” tj kandydatów Bóg wie skąd zesłanych do kandydowania w regionie o którym nie mają pojęcia. Tyle na dziś. Poczytajcie i przemyślcie sprawę.

2 Komentarze

  1. Polacy to zbyt głupi, skłócony i zindoktrynowany naród by był w stanie dojść do jakichś sensownych wniosków a co dopiero przekuć je na czyny. Ja straciłem nadzieje w ten kraj i obywateli. Uważam że nic się nigdy tutaj nie zmieni, chociaż jestem za jowami i głosuje zawsze zgodnie z własnym sumieniem a nie na złość innym jak robią to polacy i przez to w sejmie mamy takie śmieci jak po i pis.

    • Chyba rozumiem Twoje rozgoryczenie ale pozwolę się nie zgodzić w jednej kwestii – Polacy wcale nie są głupi. Polacy są po prostu zmęczeni tym co się w kraju dzieje, zmanipulowani przez polityków i media ich wspierające. Jeżeli ktoś jest głupi to ci z naszych liderów, którzy przez własne „interesy” nie potrafią dojść do porozumienia dla dobra Polski i Polaków, ci którzy dla własnych korzyści zaprzepaszczają szansę na zmiany w Polsce. Nie mam tu na myśli zwykłych ludzi bardziej lub mniej zaangażowanych, często wykonujących tytaniczną robotę nie oczekując żadnych „profitów” w zamian. Mam na myśli tych, którzy na plecach tych „zwykłych ludzi” próbują ugrać swoje interesy i rozwinąć swoje kariery. Paradoksalnie jednak właśnie dzięki bezinteresownemu zaangażowaniu ludzi na samym dole ja osobiście ciągle nie tracę nadziei, że w końcu Naród się obudzi i przejrzy na oczy a w kraju zajdą potrzebne zmiany.